Czy mu się w głowie nie poprzewracało? Po co ten trening biegowy?

_DSC3674

Takie mniej więcej słowa kiedyś usłyszałem o sobie od jednego z sąsiadów z ulicy, na której mieszkam. Dla kogoś z boku, szczególnie dla osób niebiegających, faktycznie może wydawać się dziwne, że facet w tzw. “średnim wieku”, posiadający rodzinę, zaangażowany w sprawy zawodowe, bawi się jakimiś planami treningowymi, obozami biegowymi, że cieszy się jak dziecko gdy udaje mu się pobić rekord życiowy na jakimś dystansie. Czy na pewno czas na to jest odpowiedni? A jego rodzina co na to? A ma czas na pomoc dzieciom w lekcjach? Jak długo jeszcze będzie się tak wygłupiał?

Nie jest prosto przekonać kogoś niebiegającego, że jednak nie ma racji. Najlepszą odpowiedzią jest chyba jednak oklepany zwrot “tego trzeba samemu spróbować”. Niech inni usłyszą – zaczynam biegać!

Uprawiam bieganie długodystansowe od 11 lat. Wcześniej ze sportem miałem do czynienia całkiem dużo, ale zawsze na poziomie czysto zabawowym, studenckim, amatorskim, niezobowiązującym, na luzie. Co ważniejsze, nigdy wcześniej nie lubiłem biegania długich dystansów, nawet tych wcale nie takich długich w praktyce, np. 1 km.

W wieku lat 34, odkryłem swoją prawdziwą pasję. Po kilku tygodniach regularnego truchtania poczułem, że jest w tym wszystkim duży sens. Lista pozytywnych efektów biegania jest tak długa, że samo odkrywanie jej kolejnych elementów było fascynujące samo w sobie. Nie dochodząc jeszcze wcale do jakichkolwiek wyników sportowych czy rekordów.

Co zauważyłem? Co mi daje trening biegowy?

Dużo rzadziej choruję

Układ oddechowy i ogóna wydolność (odczuwalna na przykład podczas spacerów, jazdy na rowerze, pływania) zdecydowanie się poprawia wraz z każdym rokiem treningu

Organizm wyzwala presję na psychikę, aby odżywianie było zdrowsze – i tak się właśnie dzieje – moja dieta zmieniła się przez ostatnie lata diametralnie

Sen jest pełniejszy i bardziej efektywny

Ciśnienie krwii, morfologia – stabilnie i w normie

To efekty fizyczne. Nie mniej ważne są te związane z psychiką, gdzie w grę wchodzi przygotowanie mentalne.

Organizacja życia, tygodnia, dnia i ogólnie efektywność moich działań poprawia się tym silniej im więcej trenuję

Bieganie i osiąganie celów sprawia, że bardzo silnie wierzę w to co robię – dotyczy to znacznie szerszego obszaru niż sam sport

Wymagam dużo więcej od siebie niż kiedyś

Przez wspomniane 11 lat wiele się zmieniło w mojej biegowej okolicy. O ile w 2004 roku pobliski las był głównie rodzinnym terenem spacerowym oraz areną łowów dla myśliwych i grzybiarzy, o tyle obecnie, dla przykładu podczas sobotniego przedpołudniowego biegania, w ciągu jednej godziny mijam około 20 (!) biegaczy, na najróżniejszych poziomach zaawansowania.

Bieganie stało się modne, zadziałał tzw. efekt kuli śnieżnej. Widząc, że sąsiedzi biegają, sami zaczynamy się zastanawiać, czy do nich nie dołączyć. I to jest super. Pod tym względem bardzo szybko gonimy Zachód.

Miesiąc temu wróciłem z Kenii z obozu biegowego, byłem tam już trzeci rok z rzędu. O ile biegając przez ponad 10 lat w Polsce można zakochać się w bieganiu bez pamięci, to przebywając tam, w Iten, mekce światowego biegania, przez 2 tygodnie, miłość ta przeradza się w absolutną fascynację.

Relacje z mojego życia biegowego zamieszczałem (i zamieszczam wciąż) na swoim blogu www.pokonamsiebie.pl. Jeżeli masz jakiekolwiek pytania związane z moją pasją, którą od niedawna pragnę zaszczepiać innym również w niniejszym projekcie Pokonam Granice, kontaktuj się proszę ze mną na przykład drogą mailową (maciej@pokonamgranice.pl). Bardzo chętnie odpowiem Ci w każdej kwestii. To miejsce obok mnie na załączonej fotce – jest dla Ciebie. A ja póki co – muszę już powoli przygotowywać rzeczy na niedzielę, gdzie w Łodzi biegnę swój dwudziesty już maraton …

Maciek Górzyński

Share on Facebook206Share on Google+0Share on LinkedIn0Tweet about this on TwitterEmail this to someonePrint this page

 

SKOMENTUJ LUB ZAPYTAJ - CHĘTNIE ODPOWIEMY